Ułan Bator przywitało mnie trzydziestostopniowym mrozem i wspaniałym wschodem. Sentymentalny spacer po opustoszałym mieście. Nomi i Cogo jak zawsze zapewnili moc wrażeń. Sześć domostw, sześć stołów zastawionych wódka, słodyczami i czymś co podobno kiedyś było baranem, dziesiątki ludzi i tylko jeden dzień. Redbule ratowały od nieświadomości, herbata z masłem i mlekiem od perforacji żołądka. Kiedyś [...]
więcej —›